|
Michał Idczak – mgr inż. leśnictwa. Leśnik, myśliwy, wędkarz, przyrodnik, urodzony w wielopokoleniowej już rodzinie leśników i myśliwych. Od najmłodszych lat związany z lasem, wodą i polowaniami.

- „Odkąd tylko pamiętam w naszym domu były psy myśliwskie, wyżły, jamniki, teriery, które towarzyszyły nam zarówno w życiu codziennym jak i na polowaniach. Mój ojciec układał je samodzielnie ze świetnymi zresztą rezultatami, opierając się na książce Gieżyńskiego i własnych doświadczeniach. I to właśnie ta książka ”Szkolenie psów myśliwskich” z niosącym aport jamnikiem długowłosym na okładce utkwiła mi w pamięci jako jedyna z czasów gdy miałem pięć lat i nie umiałem jeszcze czytać. Mam ją z resztą do dzisiaj i często do niej sięgam nie tylko z sentymentu ale też i po naukę i dobrą radę. Z tamtego okresu pamiętam jeszcze gładkowłosą wyżlicę Mewę, wierną, mądrą, kochaną, bardzo posłuszną i świetnie aportującą. Spędzałem z nią prawie całe dnie. To chyba wtedy złapałem psiego bakcyla, który procentuje do dziś.
Mewa
- Przez kilka następnych lat w naszym domu królowały głównie jamniki i foksteriery, psy z charakterem ale zawsze wesołe, dzielne i gotowe na wyprawy łowieckie. Zwłaszcza foksy były wielkim przyjaciółmi dzieci i nawet jak coś nam się zdarzało przeskrobać to nie pozwalały rodzicom nas tknąć. I takie właśnie pieski towarzyszyły mi w pierwszych samodzielnych wyprawach łowieckich, gdy 1995 roku jako jeszcze uczeń Technikum Leśnego w Goraju, wstąpiłem w szeregi Polskiego Związku Łowieckiego. Wtedy też zacząłem na poważnie szkolić psy, ucząc się tej trudnej sztuki z książek od których puchła moja biblioteczka, artykułów w czasopismach łowieckich i na własnych błędach. Pierwszymi psami,, które samodzielnie ułożyłem od A do Z była gładkowłosa brązowa wyżlica Sara i terier walijski Cygan. Prawdę mówiąc to do dziś mam wrażenie, że to one nauczyły więcej mnie niż ja ich.
Sara
- Trudno więc się dziwić że jakiś czas później jako student Wydziału Leśnego Akademii Rolniczej w Poznaniu szukałem najmniejszej okazji aby swoją wiedzę kynologiczną poszerzyć. Na szczęście okazji było wiele zarówno w postaci dodatkowych fakultetów z weterynarii i czy hodowli psów myśliwskich jak i dzięki kilku podobnym mi kolegom, pasjonatom, z którymi przegadałem na ten temat niejedną noc. Niektórzy trzymali swoje psy w akademiku, szkoląc je w wolnych chwilach. Organizowaliśmy też w ramach zajęć Sekcji Łowieckiej Koła Naukowego Leśników spotkania ze znanymi hodowcami i treserami psów. Wiedza zdobyta w tym czasie jest dla mnie bezcenna. Szczególnie jednak sobie cenię swój kontakt z dr Zdzisławem Klejnotowskim, wielkim pasjonatem psów myśliwskich, który w wyjątkowy sposób potrafił tą pasją zarażać innych. Jako łowczy sekcji łowieckiej miałem wielką przyjemność z nim współpracować przez kilka lat i to on wciągnął mnie w kynologie do końca. To dzięki jego namowom i życzliwości kilku innych wykładowców (nawet tych najsroższych), którzy zwalniali mnie z zajęć i praktyk na wykłady i egzaminy, ukończyłem kurs instruktora kynologii łowieckiej przy Okręgowym Związku Łowieckim w Poznaniu. Wszystkim Wam za to dziękuję.
- Kolejny rozdział mojej przygody z psami, już po zakończeniu studiów rozpoczął mały, wesoły i strasznie zadziorny terier walijski Amir „Grot”, którego kupiłem od mego przyjaciela Przemka Kopki. Przyjechał jako mała kuleczka a wyrósł z niego kawał zadziory i chuligana. Ale jego talent i pasja łowiecka rekompensowały mi wszystko. Świetny dzikarz i tropowiec, zawzięty, wytrzymały, cięty a przy tym bardzo urodziwy. Nie raz święciłem z nim tryumfy na wystawach i konkursach zarówno dzikarzy jak i tropowców. W lesie też był niezastąpiony wzbudzając podziw i uznanie kolegów gdy dochodził po paru godzinach ładnego byka czy grubego odyńca.

Grot
- Później dostałem w prezencie suczkę Sambę i założyłem hodowlę terierów walijskich o przydomku „Bukowinka”. Z czasem pojawiła się jeszcze Aura, Arika i Bajka a ostatnio dołączył do nich Amar. Hodowla jest młoda i nie wypuściła w świat zbyt wielu szczeniaków, ale te które w ten świat poszły naprawdę nie przynoszą mi wstydu i świetnie pracują na polowaniach.
Szczeniaki
- W międzyczasie, pomimo pracy zawodowej szkoliłem pieski, które po znajomości podrzucali mi koledzy i znajomi. Szkoliłem zarówno psy myśliwskie jak i domowe pupile do towarzystwa. Pomagałem rozwiązywać problemy z agresją, lękami i innymi problemami, jeżdżąc do domów i robiąc terapie behawioralne na długo zanim zaczęto pokazywać o tym programy i filmy w telewizji. Chętnych było coraz więcej a i moje doświadczenie i praktyka coraz bogatsza. To skłoniło mnie do otwarcia szkółki i rozszerzenia działalności. Dziś zajmuję się już tylko tym szkoleniem psów. Przez piętnaście lat ułożyłem lub pomogłem ułożyć już blisko setkę psów. Każdy jest inny i zaskakuje mnie czymś nowym, każdy jest troszkę moim nauczycielem a ja wciąż się od nich uczę. I nadal mnie to pasjonuje…
Serdecznie zapraszamy do współpracy Michał Idczak - Psy myśliwskie Szkolenie psów - Hodowla terierów walijskich
|